Jestem w tym wieku, że idea gwiazdkowych prezentów, które są niespodzianką już dawno odeszła do lamusa. Teraz każdy prezent jest „kontrolowany” (no to co chciałbyś dostać?) i „użytkowy”. Bez wątpienia obdziera to święta z pełnej napięcia i podniecenia atmosfery, ale za to sprawia, że podarunki okazują się bardziej trafione.
Pomimo że mój prezent w postaci bonu do zrealizowania w Empiku był z gatunku tych mocno „spodziewanych”, nie zmniejszyło to mojego entuzjazmu, gdy dotarłem na stoisko z książkami o ekonomii. Miałem już kilka typów. Pozostawało tylko wybrać te najlepsze aby zmieścić się w cenie.
Mój wybór musiał się jednak zmienić, gdy znalazłem nową okładkę. Przeczytałem kilka wyrywkowych stron i już wiedziałem.
Mam przed sobą prawdopodobnie najlepszą książkę o marketingu w moim życiu.
»»»
„BezMarketing” Scott Stratten – ani tytuł ani autor nic mi nie mówiły. Nawet nie szeptały. Przeczytałem jednak w swoim życiu tyle książek, że już po kilku rzutach okiem wiem, czy warto jest zainwestować. W tę było warto.
„Bez Marketing” to książka, którą trzeba „czytać”, a nie „przeczytać”. Trzeba też mieć ją na półce i często do niej wracać. Są w niej np. rozdziały mające dwie strony, które skłonią Cię do godzinnych przemyśleń pt. „jak to wykorzystać u mnie?”
Nie będę Wam recenzował tej książki. Po prostu pójdźcie do księgarni i obejrzyjcie ją sami. Więcej szczegółów możecie poznać też tutaj.
Będziecie zadowoleni.
